Film “Banksterzy” – oskarżenie bankowców

Film “Banksterzy” – oskarżenie bankowców

Instrumenty frankowe stały się popularne w Polsce pod koniec lat 90 – tych. Na skorzystanie z „okazji” zdecydowało się wedle ostrożnych szacunków nawet milion Polaków. Dopiero po latach okazało się, że były one pułapką, zastawioną przez banki na ich klientów. O jednym z takich przypadków opowiada nowy obraz Marcina Ziembińskiego – „Banksterzy”.

Fabuła filmu “Banksterzy”

W rolach głównych zobaczymy plejadę popularnych i uzdolnionych aktorów. Poszkodowanych przez banki Artura i Mateusza grają Rafał Zawierucha i Antoni Królikowski. Bezwzględnych bankowców Tomasz Karolak, Jan Frycz i Katarzyna Zawadzka. Główni bohaterowie chcą polepszyć swój los i decydują się na założenie firmy IT. Szybko jednak przekonują się, że sam zapał nie wystarczy, a do rozwoju firmy niezbędne są pieniądze. Firma jest zaś ich jedyną szansą na wyrwanie się z marazmu. Wyprowadzkę od teściowej i rozpoczęcie normalnego życia. Pracę i zarabianie pieniędzy. Bezskutecznie poszukują źródła inwestycji, a kiedy okazuje się, że nie ma wyjścia, to kierują swoje kroki do GoBanku. To początek problemów młodych przedsiębiorców. Namówieni na skorzystanie z nowych instrumentów bankowych, wpadają w sidła banku, który manipulując i oszukując swoich klientów, wpędza ich w poważne kłopoty finansowe. Koniec końców zdesperowani kredytobiorcy decydują się na dramatyczne wybory.

Bezwzględny system bankowy

Film “Banksterzy” opowiada prostą historię oszustwa, niewinności i przemocy ze strony wszechwładnej i potężnej instytucji. Ofiarami tej chciwości padają zwykli ludzie, z którymi widz jest w stanie bez trudu się utożsamić. Ich jedyną winą jest to, że chcą żyć normalnie i normalnie pracować. Czy zatem film jest ciekawą propozycją i potrafi wciągnąć widza? Zdecydowanie tak. Historia jest tu bowiem tylko tłem, a nie podmiotem przekazu. Autor za pomocą prostych środków i przejrzystego tła ukazuje nam skomplikowane zależności między władzą a pieniędzmi i wskazuje na przemoc instytucjonalną, która jest skierowana przeciwko obywatelom i klientom. Ci są jedynie bezradną ofiarą systemu. Jednocześnie film rozprawia się z popularną opinią w myśl której podpisujący niekorzystną dla siebie umowę, winni są wszystkich jej następstw, a w efekcie – własnego nieszczęścia. Marcin Ziembiński doskonale pokazuje, że ten pogląd tylko pozornie wydaję się być uzasadniony. Bohaterowie i ofiary przekrętu są absolutnie bezradni wobec przestępstwa które na nich popełniono. Choć moralnie nie zawinili, ponoszą konsekwencje nieuczciwości ze strony banku. Jednocześnie nie mogą liczyć na żadną pomoc ani współczucie.